|
Ogródki...Mogą być działkowe. Co to jest każdy wie. Ale moga być i stowarzyszeniowe. We Francji takie cudo napotkałem. Podobno 60 rodzin. Każda co roku płaci 350 euro. Mają tak na oko z półtora hektara wynajętego od miasta (za podobno 5 euro bo na stowarzyszenie). Zatrudniają jednego ogrodnika na etat. On - maszynami - kopie/orze, sieje, podlewa etc. Oni mają 1 sobotę w miesiącu dyzuru ( poza styczniem i lutym) - i wtedy pracują np. przy zbiorze roślin. Za to co tydzień przychodza w swojej skrzynce leżące odebrać warzywa. Taka idealna komuna. Wszystko działa, są zadowoleni, mają kontakty towarzyskie. Dla nich naprawdę ogródek to przyjemność (jedna OBOWIĄZKOWA wisyta w miesiący - da sę wytrzymać - tym bardziej, że to na rodzinę). W praktyce mój znajomy lubi sobi CZASEM przyjśc w sobotę poza grafikiem - pogadać z ludźmi, popracwoać troszkę .... I pytanie - jak w Polsce znaleźć 60 rodzin, które zgodzą się co do rodzaju upraw (to jeszcze w miarę łatwe). Ale jak jest 60 rodzi na cukinii będzie 184 i każda w innej wielkości? Jak to podzielić bez swarów na SZEŚCDZIESIĄT rodzin. Bo na 4 czy 6 to pewnie dałoby się. Może jak ktos ma dobrych znajomych to i na 10 rodzin. Ale 60????? Fenomen bardziej socjologiczny niż gospodarczy. Swoją drogą - pokazuje co można zrobić wspólnym wysiłkiem..... v-64 2011-07-28 15:24:08 skomentuj (0) Powrót do poczatku kliknij tutaj |
||||
|